0
Tag

rozwój osobisty

Inspiracje

Postanowiłam dziś kochać siebie…

Tekst z cyklu poranne natchnienia na granicy słowa i tańca

Postanowiłam dziś kochać siebie

tak po prostu

Kocham więc siebie – oznajmiłam sobie

i zaraz przyszło do mnie

że to zły moment

zły dzień

że jeszcze za wcześnie

jeszcze tyle trzeba zrobić

tyle się napomagać, nasłużyć, nauczyć

Rozmowy głębokie

Jak tworzyć prawdziwą muzykę? Podróż do źródeł dźwięków z Mieczysławem Litwińskim – odcinek 12

W tym odcinku zapraszam do wysłuchania całej rozmowy z Mieczysławem Litwińskim. Rozmawiamy o jego drodze twórczej, zastanawiając się nad istotnymi tematami: co różni włóczęgę od pielgrzyma i za kogo uważa się Mieczysław Litwińskim? Jak rodzi się jego muzyka? Co wyniósł ze znajomości z braćmi Coen, Johnem Cagem, Pauline Oliveros, Karlheinzem Stockhausenem i innymi czołowymi awangardzistami? Czym jest „słuchanie głębokie” i jak się go nauczyć?

W poprzednim odcinku mieliście okazję zapoznać się z Mieczysławem Litwińskim, usłyszeć, jak śpiewa i co sądzi o bieżących tematach, dotyczących pandemii i tego, jaka będzie nowa muzyka? Czule o rozmowie z Mieczysławem Litwińskim jest do odsłuchania tutaj. Mieczysław od początku interesował się muzyką intuicyjną. Współtworzył m.in. z Andrzejem Bieżanem zespół Cytula Tyfun da Bamba Orkiester, o czym rozmawiałam (w odcinkach 9 i 10, których wysłuchasz tutaj) z Bolesławem Błaszczykiem, autorem książki o Bieżanie. Tym razem wypływamy na głębię – zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy, bez cięć, ale z bogatym tłem muzycznym i dodatkowymi atrakcjami dźwiękowymi Mietka – prawdziwego improwizatora! Wszystkie utwory, które brzmią w tym odcinku (ale też w innych) są autorstwa Mieczysława. Dodatkowo będziecie świadkami nietypowego performancu. Odcinek pełen zwrotów akcji! To po prostu trzeba USŁYSZEĆ! 🙂

Tu posłuchasz rozmowy z Mieczysławem Litwińskim w Spotify

Czytaj dalej…

Inspiracje

Medytacja taneczna

W tym tekście opowiadam o własnej drodze tanecznej, poruszam temat medytacji tanecznej jako jednej z dróg umożliwiających podróż głęboką oraz zastanawiam się, co oznacza słynne powiedzenie „tańczyć każdy może”. Na końcu zachęcam do wypełnienia ankiety.

Na początku był taniec

Z tańcem jestem związana już jakieś dwadzieścia lat. Nasze stosunki układały się różnie, były wzloty, upadki i rozstania. Zaczęłam tańczyć, bo nie chciałam chodzić do szkoły muzycznej. Kiedy zastanawiałam się, czy wolę trenować łyżwiarstwo figurowe czy taniec, rozsądna ośmiolatka we mnie wybrała aktywność bardziej użytkową, którą można zajmować się zawsze i wszędzie bez dodatkowych wymagań sprzętowych czy przestrzennych. Ciało przecież, w przeciwieństwie do fortepianu czy tafli lodu mamy zawsze przy sobie.

Czytaj dalej…

Podróżowanie głębokie

Jak sprawdzić, czy mam zostać „skowronkiem”?

Z tego tekstu dowiesz się, jak ważne w rozwoju osobistym jest myślenie o drugim człowieku, jak sprawdzić, czy poranne wstawanie jest dla Ciebie oraz jakie pytania warto zadawać w trudnych chwilach?

Żaden człowiek nie jest monadą, nasze istnienia, poprzez różne współzależności są ze sobą powiązane. Nieustannie w nasze życie, mowę, czyny, wkracza życie innych, w złym, jak i dobrym sensie.

W tekście o kalokagatii pisałam o tym, że pandemia w sposób wręcz doskonały na poziomie fizycznym i duchowym ukazuje, jak ważna w życiu każdego powinna być troska o drugiego człowieka. Jeśli chcesz zapoznać się z pytaniami, które, jak uważam, powinno się zadawać, gdy zmienia się świat, w momentach granicznych, przejściowych, by w razie potrzeby zmienić kierunek drogi, którą do tej pory podążamy, przejdź do artykułu.

Na końcu tekstu czeka niespodzianka, więc zachęcam, by przejść dalej:)

Jakie pytanie zadałabym dodatkowo dziś?

Czytaj dalej…

Inspiracje

O sztuce bezruchu

Kilka słów o książce Pico Iyera „Sztuka bezruchu. Przygody w podróżowaniu donikąd”.

Czy zastanawiałeś/-aś się kiedyś, jak to jest wybrać się w „podróż Donikąd”? Wyjść z domu i udać się w podróż do wielkiego Nigdzie? Czy wtedy w ogóle można mówić o podróży, czy raczej trwaniu w bezruchu?

Jeśli się czegoś naprawdę pragnie, nie trzeba szukać daleko, bo jeśli nie znajdziemy tego przy nas, tak naprawdę nigdy tego nie mieliśmy.

Czarnoksiężnik z krainy Oz

Czytaj dalej…

Podróżowanie głębokie

Medytacja, czyli podróż do wnętrza siebie

Medytacja to droga, a to oznacza, że każdy może na nią wejść, ale nie każdy, z uwagi na oczywisty trud podróży, będzie chciał nią podążać. Uważam jednak, że warto podjąć wysiłek i włączyć medytację do porannej praktyki, traktując ją jak moment zatrzymania, „wewnętrzną oazę spokoju” w codziennej wędrówce.

Jeśli miałabym posłużyć się metaforą, to pewnie powiedziałabym tak: gdy wędrowiec rusza w podróż, musi się najeść i napoić. W wielu tradycjach praktykowany był zwyczaj przysiadania na chwilę przed podróżą, przed opuszczeniem domostwa. Jeśli praktykujesz medytację o poranku, to trochę tak, jakbyś posilała/posilał się we własnej oazie spokoju przed rozpoczęciem dnia – opuszczeniem Twojego wewnętrznego domu.

Czytaj dalej…

Podróżowanie głębokie

Zbuduj własną świątynię mocy

Zasada CCC, o której pisałam w tym miejscu, pomaga zbudować głęboki poranek i w istocie tworzy fundamenty, na których stanie Twoja „świątynia mocy”. W Indiach popularne jest, że projektując budynek, od razu wyodrębnia się w nim specjalny pokój do medytacji. Oczywiście w polskich realiach często nie jest to możliwe. Można natomiast stworzyć niewielką przestrzeń, która będzie swoistą oazą spokoju, miejscem, w którym będziesz mogła/ mógł celebrować głębokie poranki.

Idealnie byłoby, gdyby „świątynia mocy” powstała w innym pokoju niż sypialnia. Jeśli nie ma takiej możliwości, nie szkodzi. W pomieszczeniu należy wydzielić niewielką przestrzeń na poranne praktyki. Można wyodrębnić ją dodatkowo parawanem. Powinno to być miejsce przewietrzone, czyste i jasne, najlepiej od strony wschodniej, by promienie wchodzącego słońca mogły wpadać do środka pokoju.

Czytaj dalej…

Podróżowanie głębokie

Krytyka samorozwoju

Harmonijny rozwój zarówno materialnej, jak i niematerialnej strony naszej rzeczywistości jest niezbędny do rozwoju „człowieka całkowitego”. Jak wiadomo, cywilizacja zachodnia oparta na systemie kapitalizmu zdeprecjonowała to, czego nie widać, a co ukryte głęboko. Inni z kolei, najczęściej bracia ze Wschodu, ale też wszyscy zmęczeni kultem pieniądza koncentrują uwagę na tym, co niewidoczne, czyniąc z tego sacrum:

Pragną dawać wyraz niewidocznym aspektom życia, które leżą poza wymiernym światem nauki, przekonani, że jeśli to uczynią, doświadczą większego poczucia dobrostanu[1].

Na przestrzeni wieków przemianie ulega kontekst społeczno-kulturowy, ale nie motor napędzający działanie jednostek szukających zrozumienia i pełni. Wydaje się, że w obecnych czasach, kiedy filary, na których opierał się świat, przewracają się jeden po drugim, zwrot do wnętrza jest jeszcze silniejszy. To wielka szansa, a jednocześnie duże niebezpieczeństwo. O tym, jak wielkie jest pragnienie człowieka, by pielęgnować głębię, pokazuje ogromne zainteresowanie filozofią Wschodu, praktykami buddyjskimi jak joga czy medytacja, które wyrywane są z kontekstu religii i dopasowują się do poziomu, który byłby do zaakceptowania przez człowieka z cywilizacji ponowoczesnej.

Czytaj dalej…

Podróżowanie głębokie

Budowanie porannych bloków. Wnętrze

Z tego tekstu dowiesz się, jak zbudować poranny blok rozwijający Twoje wnętrze, medytując i pisząc, czyli jak o poranku zadbać o zdrowie ducha w świecie, w którym ciągle coś nas rozprasza. Polecam zapoznanie się z zasadą M-I-R, by wybrać najlepszą dla Ciebie technikę.

Harmonijny rozwój zarówno materialnej, jak i niematerialnej strony naszej rzeczywistości jest niezbędny do rozwoju „człowieka całkowitego”. Istota ludzka z jakiegoś powodu, wbrew rozumowi i wbrew okrucieństwom tego świata ciągle od nowa stara się poszukiwać głębszego wymiaru istnienia. Peter L. Berger twierdzi, że ludzie wykazują potrzebę nadawania własnej egzystencji jakiegoś ostatecznego sensu nie pomimo a zwłaszcza w obliczu zła, cierpienia i śmierci[1].

Czytaj dalej…

Podróżowanie głębokie

Jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz, czyli o zarządzaniu nawykami

Choć praktykuję wczesne wstawanie, czyli tzw. „magiczną godzinę” o poranku, już od kilku miesięcy, teraz stawiam przed sobą wyzwanie: przez cały czerwiec podczas mojego poranku będę tworzyć jedną dużą rzecz, o której wkrótce opowiem. Co tydzień będę opisywała również sposoby na zaprojektowanie poranka szytego na miarę.

Z tego tekstu dowiesz się, jak zmiana jednego nawyku może wypełnić całe życie zupełnie inną treścią.

„Przebić się przez to, co przy spotkaniu z rzeczywistością przeszkadza mi spotkać się z samym sobą; przebić się – nawet za cenę zejścia do królestwa zmarłych. Czegóż pożądam mocniej, niż tego właśnie? Kiedy i jak nadarzy mi się ku temu sposobność? (…) Świadomy, czym jest consumatio[1] zanurzenia się w głąb, a instynktownie, z doświadczenia, wychowania i „z pewnych względów” – bojący się nawet wsadzenia głowy pod powierzchnię wody” [2].

D. Hammerskjöld, Drogowskazy

Jak bliskie mogą nam być dziś słowa szwedzkiego dyplomaty, kiedy „instynktownie, z doświadczenia, wychowania i „z pewnych względów” boimy się zanurzenia „pod powierzchnię własnego życia”, wolimy żyć sobie bez stresu (ale czy na pewno?), spokojnie, byle do końca tygodnia; dzięki Bogu już weekend – można zasiąść przed telewizorem i oglądać. Dlaczego ona tak usilnie próbuje nas wyrwać z fotela i ciągnie w głęboką podróż?

Po co się wysilać?

Okazuje się, że człowiek jest najbardziej szczęśliwy i spełniony, kiedy ciało lub umysł są napięte do granic możliwości w dobrowolnym wysiłku, by wykonać coś trudnego i wartościowego[3]. Choć odpoczynek jest niezbędny, to jeśli jest długotrwały, wcale nie sprawia, że jesteśmy bardziej zadowoleni z życia. Fakt ten powinien dać do zastanowienia wszystkim, którzy odliczają lata do emerytury, bo wtedy sobie odpoczną… Czy na pewno będzie to takie dobre?

Jak na ironię, łatwiej jest nam cieszyć się pracą niż czasem wolnym, gdyż praca posiada cele, zapewnia informację zwrotną i wyzwania, rządzi się określonymi zasadami – a to wszystko zachęca nas do angażowania się w nią, koncentrowania się na niej. Czas wolny nie ma struktury i wymaga znacznie większego wysiłku, by stworzyć zeń coś dającego satysfakcję.

Csikszentmihalyi, Flow

Dla harmonijnego rozwoju człowieka konieczny jest codzienny wysiłek, który związany jest z opuszczaniem znanych obszarów i wchodzeniem w nowe. Ćwiczymy mięśnie, by mieć sprawne ciało, ale czy można ćwiczyć coś, czego nie widać, na przykład siłę woli? Jak każda podróż, także ta w głąb samego siebie, wymaga wysiłku. Cytat na wstępie pokazuje, że ze względu na przyzwyczajenia wciąż popełniamy te same błędy, robimy rzeczy, których później żałujemy, posypujemy głowę popiołem, a potem znów wchodzimy do tej samej rzeki… Tkwimy w utartych schematach, modelach, rolach…Wiadomo, człowiek jest słaby… Powiemy. Pytanie, czy sama dobra wola wystarczy, by stał się lepszy? Szczególnie dziś, kiedy mamy narzędzia, by o nawykach – dobrych i złych – mówić w sposób naukowy i świadomie nimi zarządzać[4]?

Siła woli, czyli pewien rodzaj samodyscypliny, jest mięśniem[5]. Jeśli się wzmacnia, to przenosi się to też na inne sfery naszego działania. Dobra wiadomość jest taka, że mięsień siły woli można ćwiczyć i wzmacniać, co będzie miało korzystny wpływ na całe nasze życie, zła (?) – nie można usunąć wypracowanego już złego nawyku, można natomiast zastąpić go innym, dobrym.

Czytaj dalej…