0
Tag

opowieść o liliputach

Podróżowanie głębokie

ZRÓB PIERWSZY KROK

Opowieść o liliputach i ogrodzie za murem

Co musimy zrobić na początku, by w ogóle ruszyć się z miejsca i zdecydować się na jakąkolwiek podróż?

 Wzbudzić dziecięcą ciekawość!

W tej części zapraszam do opowieści, która co do swej istoty może być Wam znana w wielu innych brzmieniach, czy wariantach, bo to archetyp.  Ta jednak jest moja, więc chcę się nią z Wami podzielić. W drogę!

W miasteczku liliputów nie znano roślin ani zwierząt. Wszystko było zrobione z betonu, szkła i stali. Na chodnikach stały sztywno betonowe drzewa. Kwiaty były stalowe, czasem przyozdobione kolorowymi szkiełkami. Liliputy nie znały zapachu lawendy, róży, świeżo skoszonej trawy, ziół, zboża…  Przemieszczały się w maleńkich pojazdach, które mogły wzbijać się w powietrze, ale potrafiły dolecieć tylko do połowy wysokości ogromnego muru, który otaczał ich miasto.  Powyżej tej wysokości podmuchy wiatru strącały leciutkie pojazdy na ziemię. Czasami z nieba spadały dziwne okruchy, które liliputy nazywały meteorytami, bo pochodziły z innego świata. W domach najstarsze liliputki opowiadały dzieciom o wielkim ogrodzie, który jest za murem. Mówiły o feerii barw na liściach jesiennych drzew, o potędze zapachów rozkwitających na wiosnę kwiatów, na których siadają kolorowe motyle, o miękkim mchu i cieniu leśnej polany, na której można spotkać sarny i inne zwierzęta.

Czytaj dalej…