0
Tag

nawyki

Podróżowanie głębokie

10 nawyków pomagających dobrze rozpocząć dzień

Z tego tekstu dowiesz się, jakie 10 błędów najczęściej popełniamy, kładąc się spać i wstając z łóżka oraz, co zrobić, by ich uniknąć.

„Twoja wewnętrzna spójność i poczucie własnej wartości są warte więcej niż miliony monet”.

Dotrzymanie danego słowa ma ogromne znaczenie. Pamiętasz, jak bardzo potrafi Cię wyprowadzić z równowagi niesłowność innych ludzi, zbyt lekkie traktowanie zobowiązań, obietnic nawet w sprawach pozornie błahych? Zadzwonię wieczorem, będę o 18, dziś to zrobię… A tu cisza.

Naprawdę nie rozumiem, dlaczego przez lata ludzie nie wykształcili nawyku informowania drugiej osoby zawsze, ilekroć ich plany ulegają zmianie. Przecież po drugiej stronie ktoś czeka, układa dzień względem czyichś zapowiedzi…

Być może kluczem jest zrozumienie, że, nie dotrzymując danego słowa, większą krzywdę wyrządzamy sobie. Zaryzykuję nawet twierdzenie, że odpuszczenie sobie raz obniża szansę na osiągnięcie dowolnego celu praktycznie do zera! Siła woli słabnie – mięsień uczy się, że brak realizacji zamierzeń jest w porządku… Tymczasem skutki odpuszczania są bardzo poważne. Gdy uświadomisz sobie, z jak delikatną materią masz do czynienia, zrozumiesz, że masz możliwości wywiązywania się ze zobowiązań. O wiele mniej będzie kosztowało Cię dotrzymanie słowa w jednej sprawie niż odtwarzanie wewnętrznej spójności we wszystkich obszarach życia.

Czytaj dalej…

Podróżowanie głębokie

Jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz, czyli o zarządzaniu nawykami

Choć praktykuję wczesne wstawanie, czyli tzw. “magiczną godzinę” o poranku, już od kilku miesięcy, teraz stawiam przed sobą wyzwanie: przez cały czerwiec podczas mojego poranku będę tworzyć jedną dużą rzecz, o której wkrótce opowiem. Co tydzień będę opisywała również sposoby na zaprojektowanie poranka szytego na miarę.

Z tego tekstu dowiesz się, jak zmiana jednego nawyku może wypełnić całe życie zupełnie inną treścią.

„Przebić się przez to, co przy spotkaniu z rzeczywistością przeszkadza mi spotkać się z samym sobą; przebić się – nawet za cenę zejścia do królestwa zmarłych. Czegóż pożądam mocniej, niż tego właśnie? Kiedy i jak nadarzy mi się ku temu sposobność? (…) Świadomy, czym jest consumatio[1] zanurzenia się w głąb, a instynktownie, z doświadczenia, wychowania i „z pewnych względów” – bojący się nawet wsadzenia głowy pod powierzchnię wody” [2].

D. Hammerskjöld, Drogowskazy

Jak bliskie mogą nam być dziś słowa szwedzkiego dyplomaty, kiedy „instynktownie, z doświadczenia, wychowania i „z pewnych względów” boimy się zanurzenia “pod powierzchnię własnego życia”, wolimy żyć sobie bez stresu (ale czy na pewno?), spokojnie, byle do końca tygodnia; dzięki Bogu już weekend – można zasiąść przed telewizorem i oglądać. Dlaczego ona tak usilnie próbuje nas wyrwać z fotela i ciągnie w głęboką podróż?

Po co się wysilać?

Okazuje się, że człowiek jest najbardziej szczęśliwy i spełniony, kiedy ciało lub umysł są napięte do granic możliwości w dobrowolnym wysiłku, by wykonać coś trudnego i wartościowego[3]. Choć odpoczynek jest niezbędny, to jeśli jest długotrwały, wcale nie sprawia, że jesteśmy bardziej zadowoleni z życia. Fakt ten powinien dać do zastanowienia wszystkim, którzy odliczają lata do emerytury, bo wtedy sobie odpoczną… Czy na pewno będzie to takie dobre?

Jak na ironię, łatwiej jest nam cieszyć się pracą niż czasem wolnym, gdyż praca posiada cele, zapewnia informację zwrotną i wyzwania, rządzi się określonymi zasadami – a to wszystko zachęca nas do angażowania się w nią, koncentrowania się na niej. Czas wolny nie ma struktury i wymaga znacznie większego wysiłku, by stworzyć zeń coś dającego satysfakcję.

Csikszentmihalyi, Flow

Dla harmonijnego rozwoju człowieka konieczny jest codzienny wysiłek, który związany jest z opuszczaniem znanych obszarów i wchodzeniem w nowe. Ćwiczymy mięśnie, by mieć sprawne ciało, ale czy można ćwiczyć coś, czego nie widać, na przykład siłę woli? Jak każda podróż, także ta w głąb samego siebie, wymaga wysiłku. Cytat na wstępie pokazuje, że ze względu na przyzwyczajenia wciąż popełniamy te same błędy, robimy rzeczy, których później żałujemy, posypujemy głowę popiołem, a potem znów wchodzimy do tej samej rzeki… Tkwimy w utartych schematach, modelach, rolach…Wiadomo, człowiek jest słaby… Powiemy. Pytanie, czy sama dobra wola wystarczy, by stał się lepszy? Szczególnie dziś, kiedy mamy narzędzia, by o nawykach – dobrych i złych – mówić w sposób naukowy i świadomie nimi zarządzać[4]?

Siła woli, czyli pewien rodzaj samodyscypliny, jest mięśniem[5]. Jeśli się wzmacnia, to przenosi się to też na inne sfery naszego działania. Dobra wiadomość jest taka, że mięsień siły woli można ćwiczyć i wzmacniać, co będzie miało korzystny wpływ na całe nasze życie, zła (?) – nie można usunąć wypracowanego już złego nawyku, można natomiast zastąpić go innym, dobrym.

Czytaj dalej…