0
Inspiracje

Opowieści w drodze. Dziewczyna

Pan w kapeluszu przysnął na swoim posłaniu. Rudy kot siedział na jego brzuchu i mruczał. Obaj wyglądali na bardzo zrelaksowanych, jakby zastygli w bezruchu wiecznego trwania albo wiecznego czuwania.

Anglik przechadzał się samotnie po chatce. Na stole dostrzegł umieszczone w niewielkim wazoniku margaretki. Większość przedmiotów była z kolei przykryta warstwą kurzu, choć dostrzegł ją dopiero teraz. Wcześniej cały dom wydał mu się schludny i zadbany. Okna przysłaniały stare koronkowe firanki, zza których można było dostrzec wiejski krajobraz rozcięty przez wijącą się jak nitka drogę.

Z domu wychodziło się do niewielkiej oranżerii. Kiedy mężczyzna otworzył drewniane drzwi ozdobione kolorowymi witrażami, poczuł coś dziwnego. Była to pogoda, którą chciało się pogłaskać. Powietrze było gęste, ale nie duszące. Na zachodzie kłębiły się ciemne chmury, które tworzyły ostry kontrast do niezwykle jasnego, wręcz przezroczystego światła, które świeciło od wschodu.

Zachciało mu się wyjść na zewnątrz i rzucić się w tę przestrzeń jak w taflę wody. Schodził powoli po schodkach i wydawało mu się, że zanurza się w ziemi.

Ina i Adam stali nad nieruchomym ciałem staruszka.

– Boże, Ina, co my teraz zrobimy? – zastanawiał się przerażony Adam.

Dziewczyna zapaliła papierosa i nie odpowiadała. Po chwili rzuciła jednak pewną propozycję.


Rozdarta sosna, papier chiński. Źródło

– Kto wie, że dzisiaj tu byłeś?

– Nikt, ty, to znaczy nikt w sumie.

– Dlaczego to ty zajmujesz się obcym człowiekiem, a nie ktoś z jego rodziny?

– Rodzina go opuściła. Od lat z nikim nie utrzymuje kontaktu.

– Okeeej, a czy ktoś wie, że w ogóle tu przychodzisz?

– Nie… Może kiedyś widziała mnie jakaś sąsiadka, ale myślała, że jestem wnuczkiem pana Stanisława – mówił rozgorączkowany Adam.

– Wnuczkiem mówisz? – powtórzyła, nie oczekując odpowiedzi

– Dlaczego nie chciałeś mnie zabrać do ciebie na chatę?

– Bo… Mieszkam z mamą – przyznał wstydliwie.

Ina pozwoliła wybrzmieć pauzie, którą zostawił Adam w powietrzu, bo wiedziała, że to nie koniec zdania.

– I… moja mama… pije – chłopak postawił kropkę w wypowiedzi.

– To teraz słuchaj. Jesteś wnukiem pana Stanisława a ja Twoją dziewczyną. Twój dziadek wyjechał do sanatorium, a my zajmujemy się jego kotem.

Adam stał nad ciałem z oczami wlepionymi w jeden punkt. Gdy kot wstał i zaczął się przeciągać, chłopak ożywił się i wykrztusił z siebie:

– Czy ty właśnie powiedziałaś, że chcesz ze mną chodzić?

Może Ci się spodobać

Brak komentarzy

Leave a Reply