0
Podróżowanie głębokie

O sztuce odpuszczania

Każdemu przejściu towarzyszy zmiana społeczna, religijna, moralna. W 2020 roku cały świat ulega radykalnej przemianie. Proces wciąż trwa, więc wielu powstrzymuje się od głosu i słusznie. Czas przyspiesza, prawo, zasady, zwyczaje ewoluują z tygodnia na tydzień. To, co jeszcze miesiąc temu było normą, dziś już nią nie jest. Człowiek czuje się zagubiony, zaczyna wątpić w naukę, władzę, autorytety, wartości.

Stawiać tez zatem nie wolno, ale pytać można. Czym jest pytanie? Odmianą prośby. Kto stawia pytanie, prosi o odpowiedź, która może być darem[1]. Każdy dar jest zaś zadaniem[2]. By go przyjąć, potrzebna jest perspektywa nie bogacza, który potraktuje darowiznę jak jałmużnę, ale biedaka, który w pytaniu odkryje szansę dla siebie[3]. Cechy charakteryzujące nasze społeczeństwo, społeczeństwo ponowoczesne, w 2020 roku ulegają eskalacji i wyolbrzymieniu.

Jaki jest więc człowiek ponowoczesny?

Z pewnością jest pozbawiony wizji życia z uporządkowaną hierarchią wartości, brakuje mu fundamentalnych punktów odniesienia dla swojej codzienności. Więzi społeczne ulegają fragmentaryzacji, teraz rozumianej dosłownie. Rozmowy są pocięte, przerywane przez problemy z łączem internetowym, zdezintegrowane[4].

Rosnąca specjalizacja już od wielu lat prowadzi do „kawałkowania” świata. Tendencje te szczególnie wyraźnie daje się zauważyć w nauce czy medycynie. Tak wiele punktów odniesienia istniejących oddzielnie, pozbawionych kontekstu prowadzi często do sprzecznych wniosków. Człowiek ponowoczesny wielokrotnie styka się z zakwestionowaniem prawdy obiektywnej. Stale przebywa w środowisku szumu informacyjnego, w którym coraz trudniej jest odróżnić prawdę od fikcji, dobro od zła oraz znaleźć solidne wartości stanowiące chorągiewkę na drodze wyboru jednej spośród wielu opcji[5].

Brakuje kultury, która tworzyłaby pomost między różnymi dziedzinami wiedzy, szukałaby kompromisu pośród wielu odmiennych punktów widzenia. Brakuje osób, które chciałyby spojrzeć w sposób całościowy na człowieka jak na harmonię ducha i ciała, byt, który ma zarówno rozum, jak i serce, jest syntezą wielu sprzeczności.

Ludzie ponowocześni, których Zygmunt Bauman nazywa poszukiwaczami doświadczeń i zbieraczami wrażeń, czy

chcą tego, czy nie chcą, są skazani na ustawiczne wybieranie, zaś sztuka wybierania zasadza się głównie na unikaniu jednej groźby: przegapienia szansy, już nie dlatego, że się nie umiało jej w porę dostrzec, lub dlatego, że nie umiało się wykrzesać w sobie dość gorliwości, by ją ścigać, lub dlatego, że zabrakło siły fizycznej czy duchowej, by ją dogonić[6].

Wielość opcji, w czasach pandemii odczuwalna w sposób wyjątkowo dotkliwy, jest chyba jedną z największych udręk naszych czasów. Kiedy odpadają możliwości dokonywania wyborów w realnym świecie, opcje przenoszą się do przestrzeni wirtualnej i tak na ekranie komputera mamy cały wachlarz możliwości zachęcających do skorzystania ze świata: muzea, galeria, koncerty, spektakle, filmy, spotkania, praca… A wszystko bez wychodzenia z domu i bez spojrzenia na świat za oknem. Żaluzje lepiej przysłonić. Wtedy ekran jest lepiej widoczny.

Granica między fikcją a rzeczywistością staje się płynna. Już nie wiemy, co nam się bardziej opłaca – rozwijać duchowo i intelektualnie przez Internet, czy wyjść na spacer? Czy nie stracimy przez to czasu, jakieś możliwości?

Płynne staje się również to, co można by uważać za stałe i niezmienne – sacrum[7], które wędruje ze sfery religii do świętości dnia codziennego, a dziś również do świata wirtualnego. Jednak czy to, co dziś uważamy za święte, gdy zostaje pozbawione korzeni nie jest tylko odblaskiem pierwotnego sensu?

Ludzie ponowocześni podporządkowują sobie sacrum, tak jak podporządkowują sobie świat, opatrznie rozumiejąc biblijne: „Czyńcie sobie ziemię poddaną”[8]:

Nie oni dają coś z siebie „sacrum”, lecz oczekują wiele od niego, przynajmniej nadzwyczajnych przeżyć, uniesień, podniosłych momentów oczyszczenia. Jeżeli tego nie otrzymują, rozstają się z dotychczasowym swoim „sacrum” i szukają nowego lub pozostają wobec sacrum obojętni” .

L. Dyczewski, Społeczno-kulturowy kontekst religijności

Ludzie ponowocześni coraz częściej poszukują sacrum w sobie, uważając je za coś osobistego, intymnego, co odnosi się do mocy tkwiącej w samym człowieku, co „w skrajnych przypadkach prowadzi to do zamknięcia się w granicach własnej immanencji, bez żadnego odniesienia do Transcendencji”[9].

Być może jednak w obecnych czasach umiejętnością ważniejszą od dokonywania wyborów jest sztuka odpuszczania. Byłaby to akceptacja stanu, w którym nie trzeba wybierać opcji, w którym można po prostu pobyć, ponudzić się, poleniuchować, wyjść na spacer. Okazuje się, że w świecie, który nieustannie walczy o naszą uwagę, wypoczywania również trzeba się nauczyć, co jest jednym z ważniejszych celów podróżowania głębokiego.  Stawka jest niewątpliwie wysoka. Udowodniono, że świadomy i zaplanowany odpoczynek jest niezbędny do pracy głębokiej, w której dokonujemy wielkich odkryć. Nieświadome obszary mózgu mają większą przepustowość włókien nerwowych, dlatego na przykład podczas spaceru możemy wpaść na niekonwencjonalne rozwiązanie problemu[10].

Gdy odpuścisz, nie powinny Cię męczyć wyrzuty sumienia. Zamiast tego lepiej powiedz: „Uzupełniam właśnie zasoby uwagi skierowanej”. Umysł odpoczywa i zbiera energię, by później pracować na pełnych obrotach. W tym tekście pisałam, jak ważne są nawyki związane z czasem przed snem. Gdy będziesz zakłócać wieczorny wypoczynek, czyli czas, w którym już oficjalnie praca została zakończona, czytaniem maili, sms-ów, przeglądaniem mediów społecznościowych albo dalszą pracą, pozbawiasz organizm możliwości uzyskania stanu głębokiego relaksu, a przez to jakość wykonywanej pracy spada, sen jest mało wartościowy, a kolejny dzień rozpoczyna się gorzej. W ten sposób wpadasz w spiralę stresu i chronicznego zmęczenia. Gdy gonią terminy, każdą wolną chwilę poświęcasz pracy, odpisywaniu na listy, sprawdzaniu poczty, odcinasz świadomość, pozbawiasz się zupełnie możliwości wyruszenia w głęboką podróż… Dlatego odpuść. Ustal konkretną godzinę wieczornego relaksu. Niech Twoją opcją od dziś będzie brak wyboru.

A kto nie czuł nigdy wyrzutów sumienia z powodu błogiego lenistwa, niech pierwszy rzuci kamień ;p


[1] J. Tischner, O człowieku. Wybór pism filozoficznych, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław 2013, s. 340-341.

[2] J. Duvignaud, Dar z niczego. O antropologii święta, przeł. Ł. Jurasz-Dudzik, posł do wyd. pol. L. Kolankiewicz, Warszawa 2011.

[3] Zob. J. Tischner, O człowieku…, dz. cyt., s. 341.

[4] J. Mariański, S. A. Wargacki, Płynne „sacrum” w społeczeństwie ponowoczesnym, Uniwersyteckie Czasopismo Socjologiczne, nr 17 (4), 2016, s. 13.

[5] Tamże.

[6] Z. Bauman, Ponowoczesność jako źródło cierpień, Wydawnictwo Sic!, Warszawa 2000, s. 307.

[7] J. Mariański, S. A. Wargacki, Płynne „sacrum”…, dz. cyt., s. 13.

[8] Rdz 1, 28.

[9] J. Mariański, S. A. Wargacki, Płynne „sacrum”…dz. cyt., s. 16

[10] C. Newport, Praca głęboka, przeł W. Jeżewski, Studio Emka, Warszawa 2020, s. 121.

Może Ci się spodobać

Brak komentarzy

Leave a Reply