0
Podróżowanie głębokie

Dlaczego nie warto czytać przewodników?

Kiedy na horyzoncie pojawiła się perspektywa podróży poślubnej, od razu zaczęły się poszukiwania odpowiedniego kierunku. Kryteria były wysokie: wyjazd miał nie kosztować fortuny, pogoda miała być przyjemna, widoki nieziemskie i miało nie być zabytków. Ostatni warunek był dla nas chyba kluczowy. Chcieliśmy uwolnić się od wewnętrznej konieczności oglądania czegokolwiek, co było dotknięte ludzką ręką i co jest uznawane za „naj…”. W porównaniu z człowiekiem natura miała u nas duże fory, bo najładniejsze widoki chcieliśmy akurat podziwiać non-stop. Ze względu na porę wyjazdu – koniec lata zrezygnowaliśmy z kontynentów innych niż Europa: niepewna pogoda, okresy deszczowe, monsuny, tajfuny itd. … Podczas podróży poślubnej to niepotrzebny stres. Myśleliśmy o czymś bezpiecznym klimatycznie i geopolitycznie. Sporo kierunków, odpadło więc od razu.

Kiedy wyjeżdża się do typowo turystycznych miejsc, pojawia się pokusa podążania za tłumem. Wszyscy widzieli wieżę Eiffla, więc nie mogę być w Paryżu i jej nie zobaczyć! No a jak już jestem w Barcelonie to stanę w tej kilkugodzinnej kolejce do Casa Battló, żeby zobaczyć ucieleśnienie wizji artystycznych Antoniego Gaudiego. Tak nie chcieliśmy! By ułatwić sobie głęboką wyprawę, zdecydowaliśmy się na Azory.

Przed wyjazdem zaopatrzyłam się w dostępne przewodniki, bo przecież organizacji wyjazdu na archipelag wysp szczęśliwych nie powstydziłby się żaden dział logistyczny w najlepszym biurze podróży, szczególnie gdy planuje się odwiedzić nie tylko największą wyspę São Miguel, na którą najczęściej przyjeżdżają turyści, ale również pozostałe wysepki z grupy zachodniej i centralnej.

Po przeczytaniu dostępnych materiałów o Azorach byłam załamana, bo praktycznie w każdym miejscu był jakiś kościół, który jak na złość, jest najpiękniejszy na wyspie lub stanowi najpiękniejszy przykład azorskiej architektury. No nie wierzę! Przecież miało tam takich rzeczy nie być! A jednak. Wtedy naszła mnie refleksja, że te wszystkie książkowe opisy to zwykłe zaciemnianie obrazu rzeczywistości. Nie rozumiem, jak można, będąc autorem przewodnika, postawić niemalże znak równości między widokami, jakich dostarcza szlak dookoła jezior w Sete Cidades, a jakąś budowlą, którą „warto obejrzeć, będąc w Ponta Delegada”. W ogóle nieprawda! Zaryzykuję stwierdzenie, że nie powinno się nawet o niej wspominać, żeby podróżnik nie tracił tak cennego czasu. Jeśli coś naprawdę jest warte zobaczenia, to, na Boga, trzeba napisać tak, żeby nie było wątpliwości, gdzie zbłąkany wędrowiec powinien skierować swoje kroki. Architekturę azorską i tak, chcąc nie chcąc, bez większego wysiłku zobaczy.

Kolejna rzecz (choć to nie rzecz-), jakiej nie mają przewodniki po Azorach, to umiejętność (-lecz właśnie umiejętność) pokazania tego, co dla oczu niewidoczne. Mam na myśli wrażliwość miejsca, tego co ono daje, jak może rezonować w człowieku. Uważam, że o wiele lepiej czytałoby się przewodnik, gdyby miał on nie tyle autora, co po prostu ludzką twarz. Może jest to mniej obiektywne, ale czy na wakacjach szukamy rzetelnej wiedzy, czy może raczej rozmowy, jaką można podjąć po cichu również z autorem książki? Mam kilka doświadczeń zwiedzania różnych miast bez książkowego przewodnika, a z powieścią, której akcja dzieje się w danym miejscu. Ślad emocjonalny, jaki spacer poza utartymi szlakami, pozostawił w mojej głowie, ma się nijak do stania w kolejce, by odhaczyć dom Gaudiego. Tamto doświadczenie zostanie ze mną na zawsze, a Gaudi „przykryty tłumem zwiedzających” nie koniecznie.

Zatem czasami warto odpuścić, po prostu pójść, gdzie nogi poniosą, nie przygotowywać planu, w którym nie ma miejsca na przypadkowe spotkania, spontaniczny spacer po pięknej, ukrytej gdzieś z boku uliczce i inne przepiękne dary od losu, które w postaci wspomnień zostaną z nami na długo.

Dla ciekawych o Azorach szykuję już kolejny tekst, w którym odpowiadam na pytanie, dlaczego Azory są dobre na podróż poślubną.

Przypominam również, że na blogu pojawiła się nowa zakładka zawierająca e-book. Pod tym linkiem możecie uzyskać bezpłatny fragment zawierający już szesnaście rozdziałów o głębi poranka, z których dowiecie się m.in. jak o świcie zyskać dodatkową godzinę dziennie!:-)

Ściskam i przesyłam podróżnicze pozdrowienia!

KEEP CALM AND TRAVEL DEEP! <3

Może Ci się spodobać

Brak komentarzy

Leave a Reply