0
Podróżowanie głębokie

Dbam o innych, dbając o siebie

Jak mądrze pomagać i świadomie odpoczywać, by starczyło sił i by nie stać się problemem dla innych?

Ważnym elementem podróżowania głębokiego jest świadomy relaks. Im większy chaos na zewnątrz, tym cenniejsza okazuje się umiejętność dobrego wypoczynku. Czasy, w których żyjemy, nieustannie przypominają nam, jak ważna jest „higiena emocjonalna” i „trening świadomości” w walce toczącej się na różnych poziomach naszego istnienia (czyli również mentalnym, emocjonalnym i duchowym). Kluczem do sukcesu jest uważność. Nawet w odpoczynku. Często jedynie wydaje nam się, że się relaksujemy, a w naszej głowie trwa gonitwa myśli, zewsząd płynie do nas potok bodźców (włączony stale telewizor, radio, alerty zawierające wstrząsające wiadomości), które obciążają nasz system nerwowy.

Przyjmujemy gości, a w tle pozostaje włączony telewizor, jedziemy samochodem, a w eterze musi skrzeczeć radio, czytamy książkę, a jednocześnie słuchamy czegoś na YouTube… Boimy się ciszy. Pusta przestrzeń dźwiękowa może przerażać. Może w tej ciszy usłyszymy coś niepokojącego na swój temat? Może sami siebie zagadamy, prowadząc monolog wewnętrzny na temat świata, innych ludzi czy życia w ogóle? Kto by to wytrzymał! Trzeba więc biec, krzyczeć, szamotać się, być stale w ruchu, w ciągłym napięciu i gotowości.

W czasach konfliktu mamy duży problem, by powiedzieć: Ja też potrzebuję odpoczynku, mogę sobie pozwolić na relaks i odpuszczenie, bycie w ciągłym napięciu nie pomaga ani mnie, ani nikomu innemu.

Ależ taki życiowy maraton musi być piekielnie męczący! Ciało może i to rozumie, gdy pokazuje nam pierwsze objawy przemęczenia w postaci bezsennych nocy, napięcia i bólu, migren, częstych przeziębień itd. Jednak my reagujemy po swojemu: bierzemy tabletkę, idziemy dla zasady zrobić badania, które nierzadko nie pokazują większych odchyleń od normy i kontynuujemy nasz wyścig w starym schemacie zachowania. Oczywiście do czasu większego załamania.

Nie jesteśmy w stanie całkowicie odciąć się od szumu informacyjnego, ale możemy świadomie go kontrolować i w sposób znaczący ograniczać. I nie będzie to oznaczało obojętności. W swojej pracy z ludźmi metodą EFT (metoda reedukacji stresu i osiągania wolności emocjonalnej), a także poprzez język ruchu i świadomą pracę z ciałem, zauważam, szczególnie teraz, w czasie konfliktu militarnego za naszą wschodnią granicą, że mamy duży problem z powiedzeniem: Ja też potrzebuję odpoczynku, mogę sobie pozwolić na relaks i odpuszczenie, bycie w ciągłym napięciu nie pomaga ani mnie, ani nikomu innemu. Nawet, gdy teraz czytasz te słowa i kiwasz ze zrozumieniem głową, bo to dla Ciebie oczywiste, wcale nie musi tak być dla Twojego ciała i głębokich warstw „pamięci komórkowej”, które w sytuacji stresu wybierają utarte szlaki – znane schematy zachowania, aktywując system „walcz-uciekaj”.

Nasza empatia i współczucie często płatają nam figla, bo sprawiają, że współodczuwamy w pełni – tzn. bierzemy na siebie cierpienia innych, sami siebie obciążając. W rezultacie to my zaczynamy potrzebować pomocy i stajemy się niezdolni do jej niesienia ludziom w potrzebie.

Jakże istotne jest więc motto: Dbam o innych, dbając o siebie. Nie dajmy się zwieść podszeptom mieszkającej w nas cierpiętnicy, która podpowiada, że taka postawa może być odebrana jako egoistyczna. Skoro inni cierpią, ja – aby być człowiekiem z krwi i kości – też, choć realnie jestem w zupełnie innej sytuacji, obarczam siebie takim jarzmem. W moich narodzinach do roli matki, ale też po przeprowadzeniu rozmów z wieloma doświadczonymi kobietami-matkami, naprawdę zaczynam rozumieć, dlaczego maskę w samolocie powinnam założyć najpierw sobie, a dopiero później dziecku.

Masz prawo do radości, do szukania wewnętrznego spokoju nawet wtedy, gdy na zewnątrz toczy się wojna.

Czerpmy jak najwięcej z pozycji, w jakiej jesteśmy. Ładujmy kosz zasobów, kiedy jest na to czas. To daje siłę, aby pomagać. Jestem głęboko przekonana, że stan naszego świata wewnętrznego znajduje odbicie w świecie zewnętrznym. Zadawajmy więc sobie ważne pytania (patrz tekst: 15 pytań, które warto zadawać, gdy zmienia się świat). Kontrolujmy więc, czy nie zagnieżdżają się w nas negatywne przekonania, czy silnie obciążające emocje – nienawiść, gniew, złość itp. Jeśli tak, zauważmy je, postarajmy się zaakceptować i puścić. Jeśli to za dużo, to zaakceptujmy chociaż to, że tak trudno nam jest zaakceptować wszystko, co się dzieje. Bądźmy ze sobą szczerzy i podchodźmy do badania własnego wnętrza z szacunkiem i głęboką miłością.

I wreszcie w tych trudnych czasach odpoczywajmy świadomie. Być może inspirujące dla Ciebie będą wskazówki, jakie zawarłam w „dekalogu Podróżnika Głębokiego”. Może rozważysz, by wpisać w grafik czas przeznaczany na łapanie oddechu, nie-myślenie, medytację, medytację taneczną, spontaniczny ruch, ciszę, świadomy oddech? Masz prawo do radości, do szukania wewnętrznego spokoju nawet wtedy, gdy na zewnątrz toczy się wojna.

Niesiesz nadzieję.

To Twój oręż do walki.

Idź wyprostowana.

Może Ci się spodobać

Brak komentarzy

Leave a Reply