0
Kategoria

Podróżowanie głębokie

Podróżowanie głębokie

Medytacja, czyli podróż do wnętrza siebie

Medytacja to droga, a to oznacza, że każdy może na nią wejść, ale nie każdy, z uwagi na oczywisty trud podróży, będzie chciał nią podążać. Uważam jednak, że warto podjąć wysiłek i włączyć medytację do porannej praktyki, traktując ją jak moment zatrzymania, „wewnętrzną oazę spokoju” w codziennej wędrówce.

Jeśli miałabym posłużyć się metaforą, to pewnie powiedziałabym tak: gdy wędrowiec rusza w podróż, musi się najeść i napoić. W wielu tradycjach praktykowany był zwyczaj przysiadania na chwilę przed podróżą, przed opuszczeniem domostwa. Jeśli praktykujesz medytację o poranku, to trochę tak, jakbyś posilała/posilał się we własnej oazie spokoju przed rozpoczęciem dnia – opuszczeniem Twojego wewnętrznego domu.

Czytaj dalej…

Podróżowanie głębokie

Zbuduj własną świątynię mocy

Zasada CCC, o której pisałam w tym miejscu, pomaga zbudować głęboki poranek i w istocie tworzy fundamenty, na których stanie Twoja “świątynia mocy”. W Indiach popularne jest, że projektując budynek, od razu wyodrębnia się w nim specjalny pokój do medytacji. Oczywiście w polskich realiach często nie jest to możliwe. Można natomiast stworzyć niewielką przestrzeń, która będzie swoistą oazą spokoju, miejscem, w którym będziesz mogła/ mógł celebrować głębokie poranki.

Idealnie byłoby, gdyby “świątynia mocy” powstała w innym pokoju niż sypialnia. Jeśli nie ma takiej możliwości, nie szkodzi. W pomieszczeniu należy wydzielić niewielką przestrzeń na poranne praktyki. Można wyodrębnić ją dodatkowo parawanem. Powinno to być miejsce przewietrzone, czyste i jasne, najlepiej od strony wschodniej, by promienie wchodzącego słońca mogły wpadać do środka pokoju.

Czytaj dalej…

Podróżowanie głębokie

Co zrobić, żeby chodzenie wychodziło? 5 powodów, dla których warto wyjść na spacer.

Chodzenie na łonie natury zwiększa wrażliwość człowieka na przyrodę. To bardzo ważne, bo pomaga we współbrzmieniu rytmów – przyrody i istoty ludzkiej. Współodczuwanie z naturą pozwala uregulować własny rytm okołodobowy, który jest bardzo ważny w budowaniu głębokiego poranka.

Spacer, pośród wielu różnych funkcji, pełni również funkcję porządkującą. To doskonały sposób, aby to, czego dowiedziałaś/dowiedziałeś się w czasie medytacji, pracy, całego dnia, rozmowy „ułożyło się w głowie”. Jak zauważa autor Filozofii chodzenia, „chodzić oznacza skończyć z informacjami”[1]. Gros rekomenduje, by zastąpić „lekturę porannych gazet przechadzką”, bo prawdziwym wyzwaniem nie jest wiedzieć, co się zmieniło, lecz „zbliżyć się do tego, co pozostaje wiecznie nowe[2].

Innymi słowy, dzięki spacerowi możemy nauczyć się patrzeć na to, co znane nowymi oczami. Nie myślę tu wyłącznie o znajomej przestrzeni, którą możemy zobaczyć w innym świetle, lecz również o problemach czy kwestiach, które są aktualnie dla nas istotne. Wychodząc z domu o poranku, zyskujemy inną perspektywę. Ryszard Kapuściński praktykował poranne spacery przez teren Pola Mokotowskiego w Warszawie, których rezultatem jest książka „Spacer poranny”. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej na temat mikro-podróży, odsyłam do mojego tekstu: „5 pomysłów na to, jak podróżować inaczej”.

Nieco inne zastosowanie ma spacer w ciągu dnia pracy. Wtedy jest to rodzaj medytacji kierunkowej. Możesz wyjść z problemem i wrócić z rozwiązaniem. Cal Newport udowadnia, że ruch w trakcie intensywnego wysiłku umysłowego znacznie zwiększa efektywność pracy[3].

Poza tym spacer to spontaniczna aktywność fizyczna, dzięki której często można spalić podobną ilość kalorii jak podczas zaplanowanego treningu! Ten niepozorny rodzaj ruchu może zatem dobrze podkręcić metabolizm i utrzymać organizm w higienicznym stanie.  

Podczas wchodzenia pod górę ciało jest w ciągłym napięciu, nie może się rozluźnić, ciągle motywuje się do stawiania kolejnych kroków. Wysiłek ciała mobilizuje zasoby energii całego organizmu[4]. Wznosząca się myśl wyostrza się, wznosi się ku górze, dlatego często podczas chodzenia mówimy: eureka!  

Ruszaj więc czym prędzej na spacer, a kiedy wrócisz, dołącz koniecznie do wydarzenia na Facebooku: „W wakacje 2020 odbędę najwspanialszą podróż do…”! Obecny tydzień jest poświęcony właśnie chodzeniu. Rozkład jazdy na całe wakacje jest dostępny w opisie eventu. Do zobaczenia! 🙂


[1] F. Gros, Filozofia chodzenia, przeł. E. Kaniowska, Wydawnictwo Czarna Owca, Warszawa 2015.

[2] Tamże.

[3] C. Newport, Praca głęboka. Jak odnieść sukces w świecie, w którym ciągle coś nas rozprasza, przeł. W. Jeżewski, Wydawnictwo Studio Emka, Warszawa 2020.

[4] F. Gros, Filozofia chodzenia…, dz. cyt.

Podróżowanie głębokie

Krytyka samorozwoju

Harmonijny rozwój zarówno materialnej, jak i niematerialnej strony naszej rzeczywistości jest niezbędny do rozwoju „człowieka całkowitego”. Jak wiadomo, cywilizacja zachodnia oparta na systemie kapitalizmu zdeprecjonowała to, czego nie widać, a co ukryte głęboko. Inni z kolei, najczęściej bracia ze Wschodu, ale też wszyscy zmęczeni kultem pieniądza koncentrują uwagę na tym, co niewidoczne, czyniąc z tego sacrum:

Pragną dawać wyraz niewidocznym aspektom życia, które leżą poza wymiernym światem nauki, przekonani, że jeśli to uczynią, doświadczą większego poczucia dobrostanu[1].

Na przestrzeni wieków przemianie ulega kontekst społeczno-kulturowy, ale nie motor napędzający działanie jednostek szukających zrozumienia i pełni. Wydaje się, że w obecnych czasach, kiedy filary, na których opierał się świat, przewracają się jeden po drugim, zwrot do wnętrza jest jeszcze silniejszy. To wielka szansa, a jednocześnie duże niebezpieczeństwo. O tym, jak wielkie jest pragnienie człowieka, by pielęgnować głębię, pokazuje ogromne zainteresowanie filozofią Wschodu, praktykami buddyjskimi jak joga czy medytacja, które wyrywane są z kontekstu religii i dopasowują się do poziomu, który byłby do zaakceptowania przez człowieka z cywilizacji ponowoczesnej.

Czytaj dalej…

Podróżowanie głębokie

Budowanie porannych bloków. Wnętrze

Z tego tekstu dowiesz się, jak zbudować poranny blok rozwijający Twoje wnętrze, medytując i pisząc, czyli jak o poranku zadbać o zdrowie ducha w świecie, w którym ciągle coś nas rozprasza. Polecam zapoznanie się z zasadą M-I-R, by wybrać najlepszą dla Ciebie technikę.

Harmonijny rozwój zarówno materialnej, jak i niematerialnej strony naszej rzeczywistości jest niezbędny do rozwoju „człowieka całkowitego”. Istota ludzka z jakiegoś powodu, wbrew rozumowi i wbrew okrucieństwom tego świata ciągle od nowa stara się poszukiwać głębszego wymiaru istnienia. Peter L. Berger twierdzi, że ludzie wykazują potrzebę nadawania własnej egzystencji jakiegoś ostatecznego sensu nie pomimo a zwłaszcza w obliczu zła, cierpienia i śmierci[1].

Czytaj dalej…

Podróżowanie głębokie

Budowanie porannych bloków. Zdrowie

Znasz już zasadę M-I-R, a jeśli nie, to zapoznaj się z nią, by wyciągnąć więcej z tego artykułu. Polecam również tekst o magii poranka, gdzie opisuję łatwą technikę budowania porannych bloków, by wprawić w ruch cztery ważne filary życia: zdrowie ciała, zdrowie ducha, praca (finanse), rozwój (marzenia, plany, relacje).

Z tego tekstu dowiesz się, w jaki sposób można wypełnić treścią blok pierwszy, czyli jak o poranku zadbać o swoje ciało?

Temat jest niezwykle obszerny, a sposobów działania tyle, ile porannych skowronków. Postaram się więc przedstawić praktykę, która powstała w oparciu o wielomiesięczne własne doświadczenia oraz ćwiczenia metodą prób i błędów.

Na początku zaznaczę, że w podróżowaniu głębokim niezwykle ważne jest bycie w chwili obecnej. Kryterium „świadomego istnienia” jest więc priorytetem w doborze porannych czynności mających na celu rozwój ciała i zapewnienie zdrowia „podróżnikowi poranka”, który o świcie z werwą rusza w kolejny dzień.

Czytaj dalej…

Podróżowanie głębokie

Jak mieć w sobie pokój i zbudować świat, którego się pragnie? Trzy kryteria doboru porannych czynności

O jakości poranka decyduje to, jak chętnie chcemy go rozpocząć, a to z kolei jest zależne od naszego porannego planu działania. Dobrze więc, aby Twoja magiczna godzina łączyła sprawy przyjemne z pożytecznymi. W ciągu kilkumiesięcznej praktyki udało mi się wypracować model, który pozwala cieszyć się cudownymi porankami, a tym samym – nową jakością życia, o którym opowiem w tym tekście.

Niektórzy uważają, że wystarczy już 6 minut, by dobrze rozpocząć dzień[1]. Choć dla mnie to zdecydowanie za mało, muszę przyznać, że wartościowa jest każda dobra zmiana nawyku. Czas ten można powoli wydłużać.

Od niedawna staram się wygospodarować dwie godziny rano na spokojne działanie, co jest szczególnie ważne, gdyż podjęłam wyzwanie, by w ciągu miesiąca stworzyć jedną dużą rzecz. Cisza i spokój, które wtedy panują, są niezastąpione! Nie trzeba się martwić telefonami, mailami, niespodziewanymi sprawami do załatwienia, które nakazują być w „trybie gotowości” a przez to rozpraszają uwagę. Rano można oddać się w pełni sprawom na ten moment najważniejszym.

Czytaj dalej…

Podróżowanie głębokie

O sztuce odpuszczania

Każdemu przejściu towarzyszy zmiana społeczna, religijna, moralna. W 2020 roku cały świat ulega radykalnej przemianie. Proces wciąż trwa, więc wielu powstrzymuje się od głosu i słusznie. Czas przyspiesza, prawo, zasady, zwyczaje ewoluują z tygodnia na tydzień. To, co jeszcze miesiąc temu było normą, dziś już nią nie jest. Człowiek czuje się zagubiony, zaczyna wątpić w naukę, władzę, autorytety, wartości.

Stawiać tez zatem nie wolno, ale pytać można. Czym jest pytanie? Odmianą prośby. Kto stawia pytanie, prosi o odpowiedź, która może być darem[1]. Każdy dar jest zaś zadaniem[2]. By go przyjąć, potrzebna jest perspektywa nie bogacza, który potraktuje darowiznę jak jałmużnę, ale biedaka, który w pytaniu odkryje szansę dla siebie[3]. Cechy charakteryzujące nasze społeczeństwo, społeczeństwo ponowoczesne, w 2020 roku ulegają eskalacji i wyolbrzymieniu.

Czytaj dalej…

Podróżowanie głębokie

10 nawyków pomagających dobrze rozpocząć dzień

Z tego tekstu dowiesz się, jakie 10 błędów najczęściej popełniamy, kładąc się spać i wstając z łóżka oraz, co zrobić, by ich uniknąć.

„Twoja wewnętrzna spójność i poczucie własnej wartości są warte więcej niż miliony monet”.

Dotrzymanie danego słowa ma ogromne znaczenie. Pamiętasz, jak bardzo potrafi Cię wyprowadzić z równowagi niesłowność innych ludzi, zbyt lekkie traktowanie zobowiązań, obietnic nawet w sprawach pozornie błahych? Zadzwonię wieczorem, będę o 18, dziś to zrobię… A tu cisza.

Naprawdę nie rozumiem, dlaczego przez lata ludzie nie wykształcili nawyku informowania drugiej osoby zawsze, ilekroć ich plany ulegają zmianie. Przecież po drugiej stronie ktoś czeka, układa dzień względem czyichś zapowiedzi…

Być może kluczem jest zrozumienie, że, nie dotrzymując danego słowa, większą krzywdę wyrządzamy sobie. Zaryzykuję nawet twierdzenie, że odpuszczenie sobie raz obniża szansę na osiągnięcie dowolnego celu praktycznie do zera! Siła woli słabnie – mięsień uczy się, że brak realizacji zamierzeń jest w porządku… Tymczasem skutki odpuszczania są bardzo poważne. Gdy uświadomisz sobie, z jak delikatną materią masz do czynienia, zrozumiesz, że masz możliwości wywiązywania się ze zobowiązań. O wiele mniej będzie kosztowało Cię dotrzymanie słowa w jednej sprawie niż odtwarzanie wewnętrznej spójności we wszystkich obszarach życia.

Czytaj dalej…

Podróżowanie głębokie

Jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz, czyli o zarządzaniu nawykami

Choć praktykuję wczesne wstawanie, czyli tzw. “magiczną godzinę” o poranku, już od kilku miesięcy, teraz stawiam przed sobą wyzwanie: przez cały czerwiec podczas mojego poranku będę tworzyć jedną dużą rzecz, o której wkrótce opowiem. Co tydzień będę opisywała również sposoby na zaprojektowanie poranka szytego na miarę.

Z tego tekstu dowiesz się, jak zmiana jednego nawyku może wypełnić całe życie zupełnie inną treścią.

„Przebić się przez to, co przy spotkaniu z rzeczywistością przeszkadza mi spotkać się z samym sobą; przebić się – nawet za cenę zejścia do królestwa zmarłych. Czegóż pożądam mocniej, niż tego właśnie? Kiedy i jak nadarzy mi się ku temu sposobność? (…) Świadomy, czym jest consumatio[1] zanurzenia się w głąb, a instynktownie, z doświadczenia, wychowania i „z pewnych względów” – bojący się nawet wsadzenia głowy pod powierzchnię wody” [2].

D. Hammerskjöld, Drogowskazy

Jak bliskie mogą nam być dziś słowa szwedzkiego dyplomaty, kiedy „instynktownie, z doświadczenia, wychowania i „z pewnych względów” boimy się zanurzenia “pod powierzchnię własnego życia”, wolimy żyć sobie bez stresu (ale czy na pewno?), spokojnie, byle do końca tygodnia; dzięki Bogu już weekend – można zasiąść przed telewizorem i oglądać. Dlaczego ona tak usilnie próbuje nas wyrwać z fotela i ciągnie w głęboką podróż?

Po co się wysilać?

Okazuje się, że człowiek jest najbardziej szczęśliwy i spełniony, kiedy ciało lub umysł są napięte do granic możliwości w dobrowolnym wysiłku, by wykonać coś trudnego i wartościowego[3]. Choć odpoczynek jest niezbędny, to jeśli jest długotrwały, wcale nie sprawia, że jesteśmy bardziej zadowoleni z życia. Fakt ten powinien dać do zastanowienia wszystkim, którzy odliczają lata do emerytury, bo wtedy sobie odpoczną… Czy na pewno będzie to takie dobre?

Jak na ironię, łatwiej jest nam cieszyć się pracą niż czasem wolnym, gdyż praca posiada cele, zapewnia informację zwrotną i wyzwania, rządzi się określonymi zasadami – a to wszystko zachęca nas do angażowania się w nią, koncentrowania się na niej. Czas wolny nie ma struktury i wymaga znacznie większego wysiłku, by stworzyć zeń coś dającego satysfakcję.

Csikszentmihalyi, Flow

Dla harmonijnego rozwoju człowieka konieczny jest codzienny wysiłek, który związany jest z opuszczaniem znanych obszarów i wchodzeniem w nowe. Ćwiczymy mięśnie, by mieć sprawne ciało, ale czy można ćwiczyć coś, czego nie widać, na przykład siłę woli? Jak każda podróż, także ta w głąb samego siebie, wymaga wysiłku. Cytat na wstępie pokazuje, że ze względu na przyzwyczajenia wciąż popełniamy te same błędy, robimy rzeczy, których później żałujemy, posypujemy głowę popiołem, a potem znów wchodzimy do tej samej rzeki… Tkwimy w utartych schematach, modelach, rolach…Wiadomo, człowiek jest słaby… Powiemy. Pytanie, czy sama dobra wola wystarczy, by stał się lepszy? Szczególnie dziś, kiedy mamy narzędzia, by o nawykach – dobrych i złych – mówić w sposób naukowy i świadomie nimi zarządzać[4]?

Siła woli, czyli pewien rodzaj samodyscypliny, jest mięśniem[5]. Jeśli się wzmacnia, to przenosi się to też na inne sfery naszego działania. Dobra wiadomość jest taka, że mięsień siły woli można ćwiczyć i wzmacniać, co będzie miało korzystny wpływ na całe nasze życie, zła (?) – nie można usunąć wypracowanego już złego nawyku, można natomiast zastąpić go innym, dobrym.

Czytaj dalej…