0
Podróżowanie głębokie

Budowanie porannych bloków. Zdrowie

Znasz już zasadę M-I-R, a jeśli nie, to zapoznaj się z nią, by wyciągnąć więcej z tego artykułu. Polecam również tekst o magii poranka, gdzie opisuję łatwą technikę budowania porannych bloków, by wprawić w ruch cztery ważne filary życia: zdrowie ciała, zdrowie ducha, praca (finanse), rozwój (marzenia, plany, relacje).

Z tego tekstu dowiesz się, w jaki sposób można wypełnić treścią blok pierwszy, czyli jak o poranku zadbać o swoje ciało?

Temat jest niezwykle obszerny, a sposobów działania tyle, ile porannych skowronków. Postaram się więc przedstawić praktykę, która powstała w oparciu o wielomiesięczne własne doświadczenia oraz ćwiczenia metodą prób i błędów.

Na początku zaznaczę, że w podróżowaniu głębokim niezwykle ważne jest bycie w chwili obecnej. Kryterium „świadomego istnienia” jest więc priorytetem w doborze porannych czynności mających na celu rozwój ciała i zapewnienie zdrowia „podróżnikowi poranka”, który o świcie z werwą rusza w kolejny dzień.

W niniejszym artykule omówię cztery propozycje wypełnienia bloku zdrowotnego.

  1. Trening oddechowy
  2. Ćwiczenia fizyczne
  3. Spacer/ jogging
  4. Trening zimna

W zależności od możliwości czasowych można wykonywać jedną, dwie, trzy lub wszystkie proponowane czynności. Czas trwania pojedynczej praktyki można ustalać indywidualnie. Gdy mamy o poranku „magiczną godzinę” każdy z czterech bloków powinien trwać ok. 15 minut. Możliwe jest wykonanie wszystkich praktyk w jednym bloku. Z pewnością będą się one różniły czasem trwania. Dopuszczalne jest również dowolne przeplatanie czynności pomiędzy innymi blokami. Dla łatwiejszej lokalizacji treści opiszę je jednak razem, by można było do nich wracać i wybierać to, czego w danej chwili potrzebujemy.

Trening oddechowy

            Na początku zaznaczę, że trening oddechowy jest czymś innym niż medytacja (często również oparta na oddechu). Jak wiadomo, oddychanie powoduje przepływ tlenu i odżywczych płynów w układzie limfatycznym oraz oczyszczanie organizmu z toksyn. Oddychamy średnio 22000 razy dziennie a większość z nas robi to nieprawidłowo[1]! Do prawidłowego oddychania potrzebujemy: mięśnia przepony, mięśni brzucha oraz mięśni międzyżebrowych. Gdy jesteśmy spięci, przestajemy używać brzucha kosztem mięśni mających do spełnienia inne zadania. Może to doprowadzić do chronicznego zmęczenia, bólów głowy, ramion, gorszego samopoczucia. Ponadto zapamiętaj, że:

Nos jest do oddychania, a usta do jedzenia[2]

Gdy tylko zaczynasz oddychać ustami, automatycznie wyłączasz brzuch z procesu oddechowego i uruchamiasz reakcję obronną organizmu, która dla naszych przodków oznaczała „walcz albo uciekaj”.

Dla mnie w treningu oddechowym poza zdobywaniem mistrzostwa w tej podstawowej czynności mającej niesamowicie korzystny wpływ na nasze zdrowie ważne jest również ćwiczenie uważności, które przygotowuje do medytacji.

            Sprawa jest banalnie prosta: usiądź wygodnie na krześle, wyprostuj plecy, połóż ręce na kolanach i oddychaj tak jak zwykle to robisz. Skupiaj się na każdym wdechu i wydechu oraz na doznaniach, jakie pojawiają się w związku z przepływem powietrza przez Twoje ciało. Obserwuj je. Zobacz, czy aktywujesz wszystkie wspomniane wyżej grupy mięśni. Gdy myśli zaczynają oddalać się od chwili obecnej, wracaj do obserwacji oddechu. Tak właśnie ćwiczysz uważność. Wystarczy już pięć minut świadomego oddychania, by poprawić jego jakość i odczuć płynące z niego korzyści: spokój, wyciszenie, relaks, ostrość spojrzenia czystego umysłu. Jednak najlepszy moment czeka na Ciebie po zakończeniu treningu. Zaobserwuj, jak wyraźnie dostrzegasz teraz rzeczywistość: dźwięki za oknem, zapachy, kolory… Pomyśl, że w ten sposób mógłbyś odbierać przestrzeń, wpatrując się w wodospad Niagara albo stojąc na szczycie Machu Picchu. Czyż nie czerpałbyś więcej z doświadczenia Twojej podróży?

            Z czasem można wydłużać czas treningu oddechowego. Mnie bardzo odpowiada nieco dłuższy trening oddechowy metodą Wima Hoffa, który zakłada praktykowanie kilku serii oddechowych połączonych ze wstrzymywaniem oddechu. W tym miejscu możesz wysłuchać treningu prowadzonego przez mistrza Wima. Po kilku miesiącach takiej praktyki bez oddechu potrafię wytrzymać już ponad cztery minuty, a zaczynałam od dwóch! To stopniowe przesuwanie granicy własnych możliwości lubię porównywać z rozciąganiem. Każdego dnia przekonujemy się, że możemy trochę więcej. W pewnym momencie może się okazać, że stoimy w miejscu. Widocznie organizm potrzebuje zatrzymać się nieco dłużej na pewnym etapie, ale po czasie ruszamy dalej. Najważniejsza jest konsekwencja i budowanie nawyków, o którym pisałam m.in. w tym tekście.

Ćwiczenia fizyczne

  O tym, że gimnastyka poranna ma bardzo dobry wpływ na zdrowie, słyszeliśmy zapewne już w przedszkolu. Wprawienie ciała w ruch poprawia metabolizm na cały dzień, dodają energii, która pozwala się dobudzić przez poprawienie krążenia i dotlenienie organizmu. Pamiętaj, żeby podczas ćwiczeń oddychać nosem. Dzięki temu zwiększasz absorpcję tlenu o 10-20 procent![3] Wykonując ćwiczenia o poranku, dbasz o rytm dnia i nocy. Tak naprawdę wartościowy jest każdy rodzaj ruchu. Mnie w dobry nastrój wprawia mój ulubiony rodzaj ruchu, czyli swobodny, ale świadomy taniec do przyjemnej muzyki połączony z obserwacją ruchów, jakie wykonuje ciało, a także z rozciąganiem i delikatną gimnastyką.

Rada dla wszystkich Pań: po zakończonym treningu, a przed zimnym prysznicem, dobrze jest zrobić energicznie masaż ciała szczotką na sucho, który ujędrnia skórę, zapewnia jej elastyczność i poprawia ukrwienie. W tym miejscu możecie przeczytać, jak prawidłowo szczotkować ciało i jakie korzyści z tego płyną.

Trening zimna

Trening zimna to podstawowa szkoła dla podróżnika głębokiego! W trakcie podróży nie ma być wygodnie, ma być ciekawie, ma lekko drżeć nam serce, mamy czuć zew przygody, która nas wzywa. Wszystkie przyjemności, a będzie ich sporo, traktujemy w kategoriach daru, a nie należności. Szukamy w ten sposób wdzięczności w teraźniejszości. Adaptacji na zimno można się zacząć uczyć podczas praktykowania „magicznej godziny”. Ja uczyłam się jej od legendarnego „Icemana” Wima Hoffa i jego ucznia Scotta Carneya[6], a później od wytrawnych morsów, którzy pokazali mi, co to znaczy czerpać przyjemność z zimna, którego wcześniej bałam się jak ognia! Chętnie opowiem teraz Tobie, dlaczego właśnie zimno.

Dlaczego zimno?

Udowodniono, że ekspozycja na zimno poprawia działanie nerwu błędnego, który odpowiada za zdrowie człowieka, a szczególnie na stan komórek macierzystych i odpornościowych[7]. Takie hartowanie ciała jest również korzystne, gdyż sprowadza naszą świadomość do „tu i teraz”. Organizm musi „walczyć o przetrwanie”, mobilizuje siły, by się ogrzać, spalając przy okazji mnóstwo kalorii, więc nie ma czasu na wędrówki w krainę marzeń lub wspomnień. Po wyjściu z wody wydzielają się endorfiny. Jesteśmy zwycięzcami, udało nam się wbić klin pomiędzy wyuczoną reakcję obronną organizmu a świadomy umysł, który wie, że przecież nic nam nie grozi. To rodzaj “uziemiania”, którym możemy się cieszyć jeszcze długo po wyjściu z zimnej wody. Nie bez powodu zwykło się mówić: Wylać kubeł zimnej wody na głowę. Czujemy się rześko, a z „ostrym umysłem” lepiej rozpoczniemy dzień i oddamy się naszym obowiązkom.

Jeśli boisz się zimna, zacznij od ciepłego prysznica, który zakończysz zimnym. Z czasem zmieniaj proporcje na rzecz niebieskiego kurka. Szybko dojdziesz do momentu, kiedy uda Ci się od razu, nawet na kilkanaście sekund, wskoczyć do zimnej wody.  

Spacer/ jogging

Osobiście rekomenduję zostawienie spaceru lub delikatnego biegania na koniec porannej praktyki. Jeśli zamiast spaceru wybierasz jogging, możesz połączyć go z ćwiczeniami fizycznymi i zakończyć zimnym prysznicem. Spacer jest doskonałym sposobem, aby to, co czego dowiedzieliśmy się w czasie poranka, podczas czytania, pisania, medytacji, ułożyło się w głowie. Jak uważa Frederic Gros, chodzić oznacza „skończyć z informacjami”[4]. Autor rekomenduje, by:

Zastąpić lekturę porannych gazet przechadzką, bo prawdziwym wyzwaniem nie jest wiedzieć, co się zmieniło, lecz zbliżyć się do tego, co pozostaje wiecznie nowe.

Innymi słowy, dzięki spacerowi możemy nauczyć się patrzeć na to, co znane nowymi oczami. Nie myślę tu wyłącznie o znanej przestrzeni, którą możemy zobaczyć w innym świetle, lecz również o problemach, kwestiach, które są aktualnie dla nas istotne. Wychodząc z domu o poranku, zyskujemy inną perspektywę. Ryszard Kapuściński praktykował poranne spacery przez teren Pola Mokotowskiego w Warszawie, czego namacalnym dowodem jest jego książka „Spacer poranny”. Więcej na temat mikro-podróży pisałam m.in. w tekście „5 pomysłów na to, jak podróżować inaczej”.

Czym się różni spacer poranny od spaceru o innej porze dnia?

Rankiem jesteśmy czujni, „sięgamy myślą ku wschodzącemu dniu”. Podróżnik rozpoczynający wyprawę o świcie również ma czystą kartę, przeszłość jest zbyt ciężka, by brać ją ze sobą w podróż. Mamy jedynie radość i ufność, że nowy dzień sam się o siebie zatroszczy i znajdzie drogę, by pomóc nam realizować plany i marzenia.

Chodzenia jest również formą medytacji, której cel może być inny o każdej porze dnia. Uważa się, że spacer poranny może oczyścić umysł, a jednocześnie napełnić go nową spójnością. Nie rozwiązań czy teorii (temu może raczej służyć spacer w ciągu dnia pracy), ale czystej obecności świata[5]. W stanie rozluźnienia przychodzą nam do głowy różne myśli, czasami genialne. Warte je zapisać, bo może się okazać, że są porannymi natchnieniami, informacjami z najgłębszych warstw podświadomości lub nadświadomości (chyba nie odkryto jeszcze, skąd one pochodzą).

         

   Jeśli któraś z praktyk zainteresowała Cię w sposób szczególny, daj znać w komentarzu, a chętnie opowiem o niej więcej. Jeśli uważasz, że ten tekst może się komuś przydać, podziel się nim 🙂 Zapraszam do grupy Podróżowanie Głębokie na Facebooku, a także do newslettera. Wspaniałego dnia!

W zdrowym ciele, zdrowy duch!


[1] D. Penman, Sztuka oddechu. Sekret świadomego życia, przeł. D. Chylińska, Znak. Kraków 2017.

[2] P. McKeown, Tlenowa przewaga. Trenuj efektywnie, popraw wydolność, wzmocnij zdrowie, przeł. P. Pazdej, Galaktyka, Łódź 2017, s. 55.

[3] Tamże, s. 61.

[4] F. Gros, Filozofia chodzenia, przeł. E. Kaniowska, Wydawnictwo Czarna Owca, Warszawa 2015.

[5] Tamże.

[6] S. Carney, Co nas nie zabije, przeł. J. Żuławnik, Galaktyka, Łódź 2017.

[7] M. Jungmann, Effects of Cold Stimulation on Cardiac-Vagal Activation in Healthy Participants: Randomized Controlled Trial, JMIR Form Res. 2018 Jul-Dec; 2(2): e10257.

Może Ci się spodobać

Brak komentarzy

Leave a Reply