0
Podróżowanie głębokie

Azory, czyli raj dla zakochanych. Bezpieczeństwo i wspólne wyzwania

To drugi wpis z serii Azory dla zakochanych. Poprzedni znajdziesz tutaj.

Hej przygodo!

Jeśli decydujecie się na wyjazd na inne wyspy poza São Miguel, to znaczy, że czekają Was przygody! Nie mówię, że już na tej największej wyspie archipelagu nie mogą Wam się one przytrafić, ale jeśli ruszycie dalej – będą na pewno! Z przygodą zawsze związane jest pewne ryzyko. Jak w każdej wyprawie – opuszczamy strefę komfortu, by podbijać świat. A świat nie chce się dać tak łatwo okiełznać. Przyzwyczajeni do naszego wygodnego życia w miastach, musimy wczuć się w powolny rytm poszczególnych wysp.

Na Flores mieszka ok. 3000 osób. Na Corvo tylko 300. Wyspiarze budzą się ok. 9, znikają w swoich domach po 18. Restauracje potrafią być otwarte tylko na lunch od 12-14 lub tylko na kolację od 19-21. Różnie bywa. Podobnie jest ze sklepami, które zamykane są często przed 17, w ciągu dnia są przerwy o różnych godzinach, a czasami po prostu, nie wiedzieć czemu, sklep jest zamknięty, ot tak. Znaleźć „spożywczaka” nie jest więc łatwo.

Kaskady kilkunastu wodospadów na Flores

Czytaj dalej…

Podróżowanie głębokie

Dlaczego Azory są dobre na podróż poślubną? Natura i człowiek

Niniejszy tekst otwiera serię wpisów na temat Azorów opisywanych z myślą o osobach, które zastanawiają się, czy wybrać Archipelag Wysp Szczęśliwych na swoją podróż poślubną lub po prostu wyjechać w dzikie i mało znane, ale wciąż europejskie strony z drugą połówką. W tym tekście piszę o tym, co dla mnie było najważniejsze, czyli o naturze i człowieku.

Podróżowanie uczy skromności. Widzisz, jak niewiele miejsca zajmujesz w świecie.

Gustaw Flaubert 

Na Azorach spędziłam wraz z mężem najpiękniejszy miesiąc, bo w końcu miesiąc miodowy, jaki można było sobie wymarzyć! We wrześniu bardziej egzotyczne kierunki musieliśmy odrzucić ze względu na wariacje pogodowe, monsuny, tajfuny itd. Z innych kierunków zrezygnowaliśmy ze względu na zbyt dużą ilość “cudów świata”, jakie koniecznie “trzeba” by tam zobaczyć. Nie chcieliśmy zajmować się w tym szczególnym czasie zabytkami, lecz większą część uwagi pragnęliśmy skupić na sobie. Ponadto życzyliśmy sobie, żeby podróż poślubną odbyć po kraju stosunkowo bezpiecznym, by pozbyć się niepotrzebnego stresu związanego z unikaniem zatłoczonych miejsc, ciasnych uliczek, gdzie czają się kieszonkowcy czy działają mafiozi. Takie “atrakcje” nie były nam w ogóle potrzebne;) To tylko kilka praktycznych powodów, dla których wybraliśmy Azory. Teraz opowiem o tych głębszych i zdecydowanie ważniejszych.

Czytaj dalej…

Podróżowanie głębokie

Dlaczego nie warto czytać przewodników?

Kiedy na horyzoncie pojawiła się perspektywa podróży poślubnej, od razu zaczęły się poszukiwania odpowiedniego kierunku. Kryteria były wysokie: wyjazd miał nie kosztować fortuny, pogoda miała być przyjemna, widoki nieziemskie i miało nie być zabytków. Ostatni warunek był dla nas chyba kluczowy. Chcieliśmy uwolnić się od wewnętrznej konieczności oglądania czegokolwiek, co było dotknięte ludzką ręką i co jest uznawane za „naj…”. W porównaniu z człowiekiem natura miała u nas duże fory, bo najładniejsze widoki chcieliśmy akurat podziwiać non-stop. Ze względu na porę wyjazdu – koniec lata zrezygnowaliśmy z kontynentów innych niż Europa: niepewna pogoda, okresy deszczowe, monsuny, tajfuny itd. … Podczas podróży poślubnej to niepotrzebny stres. Myśleliśmy o czymś bezpiecznym klimatycznie i geopolitycznie. Sporo kierunków, odpadło więc od razu.

Kiedy wyjeżdża się do typowo turystycznych miejsc, pojawia się pokusa podążania za tłumem. Wszyscy widzieli wieżę Eiffla, więc nie mogę być w Paryżu i jej nie zobaczyć! No a jak już jestem w Barcelonie to stanę w tej kilkugodzinnej kolejce do Casa Battló, żeby zobaczyć ucieleśnienie wizji artystycznych Antoniego Gaudiego. Tak nie chcieliśmy! By ułatwić sobie głęboką wyprawę, zdecydowaliśmy się na Azory.

Czytaj dalej…

Podróżowanie głębokie

Medytacja, czyli podróż do wnętrza siebie

Medytacja to droga, a to oznacza, że każdy może na nią wejść, ale nie każdy, z uwagi na oczywisty trud podróży, będzie chciał nią podążać. Uważam jednak, że warto podjąć wysiłek i włączyć medytację do porannej praktyki, traktując ją jak moment zatrzymania, „wewnętrzną oazę spokoju” w codziennej wędrówce.

Jeśli miałabym posłużyć się metaforą, to pewnie powiedziałabym tak: gdy wędrowiec rusza w podróż, musi się najeść i napoić. W wielu tradycjach praktykowany był zwyczaj przysiadania na chwilę przed podróżą, przed opuszczeniem domostwa. Jeśli praktykujesz medytację o poranku, to trochę tak, jakbyś posilała/posilał się we własnej oazie spokoju przed rozpoczęciem dnia – opuszczeniem Twojego wewnętrznego domu.

Czytaj dalej…

Podróżowanie głębokie

Zbuduj własną świątynię mocy

Zasada CCC, o której pisałam w tym miejscu, pomaga zbudować głęboki poranek i w istocie tworzy fundamenty, na których stanie Twoja “świątynia mocy”. W Indiach popularne jest, że projektując budynek, od razu wyodrębnia się w nim specjalny pokój do medytacji. Oczywiście w polskich realiach często nie jest to możliwe. Można natomiast stworzyć niewielką przestrzeń, która będzie swoistą oazą spokoju, miejscem, w którym będziesz mogła/ mógł celebrować głębokie poranki.

Idealnie byłoby, gdyby “świątynia mocy” powstała w innym pokoju niż sypialnia. Jeśli nie ma takiej możliwości, nie szkodzi. W pomieszczeniu należy wydzielić niewielką przestrzeń na poranne praktyki. Można wyodrębnić ją dodatkowo parawanem. Powinno to być miejsce przewietrzone, czyste i jasne, najlepiej od strony wschodniej, by promienie wchodzącego słońca mogły wpadać do środka pokoju.

Czytaj dalej…

Inspiracje

O rozłamie

Rozłam trwałego związku zaczyna się w momencie, gdy jedna osoba mówi do drugiej: „Poczekam, aż poradzisz sobie ze swoim problemem”. W jedności dwóch osób nie ma „ja” ani „ty”, lecz jest jedno niepodzielne „my”. Mój problem jest Twoim problemem. Jedynym sposobem, by przywrócić jedność, jest współdziałanie. Wybór samotnej drogi może doprowadzić do anihilacji „my” i całkowitego rozpadu relacji.

Podróżowanie głębokie

Co zrobić, żeby chodzenie wychodziło? 5 powodów, dla których warto wyjść na spacer.

Chodzenie na łonie natury zwiększa wrażliwość człowieka na przyrodę. To bardzo ważne, bo pomaga we współbrzmieniu rytmów – przyrody i istoty ludzkiej. Współodczuwanie z naturą pozwala uregulować własny rytm okołodobowy, który jest bardzo ważny w budowaniu głębokiego poranka.

Spacer, pośród wielu różnych funkcji, pełni również funkcję porządkującą. To doskonały sposób, aby to, czego dowiedziałaś/dowiedziałeś się w czasie medytacji, pracy, całego dnia, rozmowy „ułożyło się w głowie”. Jak zauważa autor Filozofii chodzenia, „chodzić oznacza skończyć z informacjami”[1]. Gros rekomenduje, by zastąpić „lekturę porannych gazet przechadzką”, bo prawdziwym wyzwaniem nie jest wiedzieć, co się zmieniło, lecz „zbliżyć się do tego, co pozostaje wiecznie nowe[2].

Czytaj dalej…

Inspiracje

Opowieści w drodze. Dziewczyna

Pan w kapeluszu przysnął na swoim posłaniu. Rudy kot siedział na jego brzuchu i mruczał. Obaj wyglądali na bardzo zrelaksowanych, jakby zastygli w bezruchu wiecznego trwania albo wiecznego czuwania.

Anglik przechadzał się samotnie po chatce. Na stole dostrzegł umieszczone w niewielkim wazoniku margaretki. Większość przedmiotów była z kolei przykryta warstwą kurzu, choć dostrzegł ją dopiero teraz. Wcześniej cały dom wydał mu się schludny i zadbany. Okna przysłaniały stare koronkowe firanki, zza których można było dostrzec wiejski krajobraz rozcięty przez wijącą się jak nitka drogę.

Czytaj dalej…

Podróżowanie głębokie

Krytyka samorozwoju

Harmonijny rozwój zarówno materialnej, jak i niematerialnej strony naszej rzeczywistości jest niezbędny do rozwoju „człowieka całkowitego”. Jak wiadomo, cywilizacja zachodnia oparta na systemie kapitalizmu zdeprecjonowała to, czego nie widać, a co ukryte głęboko. Inni z kolei, najczęściej bracia ze Wschodu, ale też wszyscy zmęczeni kultem pieniądza koncentrują uwagę na tym, co niewidoczne, czyniąc z tego sacrum:

Pragną dawać wyraz niewidocznym aspektom życia, które leżą poza wymiernym światem nauki, przekonani, że jeśli to uczynią, doświadczą większego poczucia dobrostanu[1].

Na przestrzeni wieków przemianie ulega kontekst społeczno-kulturowy, ale nie motor napędzający działanie jednostek szukających zrozumienia i pełni. Wydaje się, że w obecnych czasach, kiedy filary, na których opierał się świat, przewracają się jeden po drugim, zwrot do wnętrza jest jeszcze silniejszy. To wielka szansa, a jednocześnie duże niebezpieczeństwo. O tym, jak wielkie jest pragnienie człowieka, by pielęgnować głębię, pokazuje ogromne zainteresowanie filozofią Wschodu, praktykami buddyjskimi jak joga czy medytacja, które wyrywane są z kontekstu religii i dopasowują się do poziomu, który byłby do zaakceptowania przez człowieka z cywilizacji ponowoczesnej.

Czytaj dalej…