0
Podróżowanie głębokie

Azory – wyspy, które przytulają. Cisza, spokój i czystość

To jest ostatni tekst z serii “Azory dla zakochanych”. Jeśli chcesz przeczytać wcześniejsze, kliknij TU, TU i TU. Przyjemnej lektury!

W wielu miejscach na Azorach jest tak cicho, że słychać tylko naturę i własne oddechy, jest tak ciemno, że gwiazdy na niebie świecą jak małe latarenki i wreszcie tak spokojnie, że czujemy się jak dzieci w kołysce przyrody tulone do snu przez wiatr i szum oceanu.

Na azorskich wyspach osiąga się pewien stan błogości. Powietrze i gleba są krystalicznie czyste, więc śmiało można oddychać pełną piersią, pić wodę ze źródełek (na São Miguel jest nawet jedno z gazowaną wodą niedaleko wodospadu Salto do Cabrito). Krów szczęśliwszych niż na Azorach chyba nie znajdzie się nigdzie na świecie. To krowy „z wolnego wybiegu”, dorastające w raju na ziemi, żywiące się trawą pierwszej klasy. Poza owocami morza – steki, sery i mleko są podstawą diety Azorczyków. Jeśli ktoś lubi takie produkty, lepszych i zdrowszych próżno szukać w całej Europie!

Flores, w oddali Corvo

Podróżowanie po Azorach wymaga pewnej synchronizacji. Coś w tym jest, że na wyspach azorskich trzeba się zgrywać. Raczej nie ma szans na sytuację: ja sobie poleżę na basenie i poczytam, a ty idź na szlak. Po pierwsze nie ma tam takiej pogody, by leżeć i się opalać, po drugie – basenów też raczej nie widziałam, przynajmniej nie takich, jakie kojarzą nam się z wakacjami w hotelach all inclusive, a do tego plaże są kamieniste.

Podróżowanie po Azorach z drugą połówką to nauka kompromisu, to wspinanie się na wyżyny zdolności negocjacyjnych obu stron i wreszcie kunsztowna dyplomacja.

Przemieszczanie się po wyspie wymaga wypożyczenia samochodu lub skutera albo jeżdżenia taksówkami, a wszystkie te rzeczy oczywiście opłaca się robić razem. Poza aspektem praktycznym – we dwójkę jest po prostu bezpieczniej, bo jak już wiecie, na szlakach nikogo nie ma (często nie ma również zasięgu), więc w razie opresji trzeba sobie radzić samemu.

Corvo, a w oddali Flores

Dla zakochanych to świetna opcja, by po prostu robić rzeczy razem. Pomysłów na wspólne aktywności jest mnóstwo: piesze wędrówki, jeżdżenie quadami, zwiedzanie wyspy z grzbietu konia (Faial), oglądanie wielorybów (Faial/Pico), pływanie z delfinami, kąpiele w gorących źródłach (São Miguel), zwiedzanie jaskiń (Pico), gotowanie owoców morza, pływanie w oceanie przy dzikich plażach i w basenach naturalnych (piscinas naturais), kąpiele w gigantycznych wodospadach, odkrywanie nieznanych miejsc i nasza ulubiona azorska aktywność – wspólne nic nierobienie na łonie natury.

Poço do Bacalhau, czyli nasz ulubiony “wodospad dorsza” na Flores 😉

Poza tym jest dużo czasu na rozmowy z osobą, z którą przecież tyle nas łączy. Nie ma barów, restauracji na każdym rogu, klubów, dyskotek… Można wyjść na kolację do knajpy, ale trzeba być na tyle zorganizowanym, by dzień wcześniej zarezerwować stolik. W przeciwnym razie czeka Was wspólne gotowanie, o ile zdążycie zrobić wcześniej zakupy 😉 Wiele tras pieszych jest łagodnych i zarazem pięknych, na przykład wokół jeziora Lagoa das Furnas na São Miguel, idealnych na głębokie rozmowy bez męczącej zadyszki na temat planów na przyszłość, wspólnych celów…

To dobry czas na obranie właściwego azymutu i ustalenie wspólnego rytmu, w którym być może dłużej będziecie wędrować przez życie.

Wyspy takie jak Flores, Corvo, Graciosa są rezerwatami biosfery uznanymi przez UNESCO, służąc jako przykład zrównoważonego związku człowieka z biosferą. Nie ma turystów – nie ma śmieci. Wszechobecna czystość podkreślana przez soczystą zieleń dookoła, kolorowe kwiaty i błękitny ocean, który praktycznie cały czas majaczy gdzieś na horyzoncie, dają wrażenie czystości i dziewiczości.

Wieloryby najlepiej ogląda się między wyspami Pico i Faial

Nie taplamy się w brudzie i smrodzie dużych miast, ale aspirujemy do czegoś wyższego – nasze rozmowy stają się głębsze, plany sięgają wyżej, a serce odnosi się jakoś bardziej serdecznie do napotykanych ludzi, którzy przesiąknięci od dziecka tym klimatem już z daleka wołają do nas: Bom dia! Miłego dnia!

Wyspy kipiące zielenią!

Pozostawiłabym Was z tymi życzeniami, ale seria wpisów o Azorach dla zakochanych domaga się lepszego podsumowania. Zastanówcie się, czego oczekujecie od podróży poślubnej lub wyjazdu wakacyjnego z ukochanym/ukochaną Od razu mówię, że podróż bez większych oczekiwań też jest spoko. Dobrze jest jednak mieć z tyłu głowy jakąś jedną myśl, za którą się wyruszy: chcę odpocząć, albo: chcę tak naprawdę z nim/ z nią pobyć, albo: mam sporo urlopu, chcę odkryć coś zupełnie nowego jak najdalej od domu, albo: chcę leżeć plackiem na plaży.

Mam nadzieję, że po przeczytaniu tekstu będziecie sobie w stanie odpowiedzieć na pytanie, czy Azory to dla Was dobry kierunek. Panoramiczne widoki, nieskazitelna czystość krajobrazu, cisza i spokój, zupełnie inny rytm życia, cudowni ludzie, bezpieczeństwo zakrapiane nutą ryzyka, dzikości i odkrywczości pchają w nieznane wcześniej obszary własnego „ja”, które pewnie właśnie w tym czasie ewoluuje, zmieniając się w „my” – tego dostarczą Wam Azory i z pewnością wrócicie uszlachetnieni.

Jeśli spodobał Ci się ten tekst lub inne z azorskiej serii, będę wdzięczna za komentarz lub udostępnienie. Dzięki temu blog jest lepiej widoczny, a ja się cieszę, że intencja, z jaką piszę, trafia do większej liczby osób 🙂

Może Ci się spodobać

Brak komentarzy

Leave a Reply