0
Rozmowy głębokie

005 – Kulisy dokumentu “Artur Guma” o wspinaczu górskim, który uratował czyjeś życie, zmieniając bezpowrotnie własne

W piątym odcinku podcastu opowiadam czule o rozmowie z Arturem Gumą, która naprowadziła nas na strukturę filmu dokumentalnego na temat jego historii. Rozmowa nie weszła do filmu, gdyż zdecydowaliśmy się inną konwencję. Publikacja całego wywiadu będzie stanowić zatem dopełnienie i uzupełnienie niektórych wątków poruszonych w filmie.

Wyobraź sobie taką sytuację. Kochasz góry. Co tydzień jesteś w skałach, by się wspinać. Zarabiasz na życie, wykonując prace na wysokościach, więc wspinaczka to też Twoje źródło dochodu, słowem całe Twoje życie.

Jeden dzień. Zwyczajny wypad w skały zmienia wszystko, ocierasz się o śmierć, która wtedy wydaje ci się być może lepsza niż życie z niepełnosprawnością. Widzisz, że Twój kolega odrywa się od skały, więc intuicyjnie go łapiesz, ratując mu życie. I teraz “masz, co masz”.

Ta historia zdarzyła się naprawdę, choć brzmi jak scenariusz filmu. Życie pisze najlepsze scenariusze, więc jedyne co mogliśmy zrobić, by historia Artura Pierzchniaka “Gumy” dotarła do szerszego grona odbiorców, to przedstawić ją w formie dokumentalnej. Razem z Damianem Bartoszkiem – pomysłodawcą, producentem i autorem zdjęć i Krzysiem Ochmanem – montażystą nakręciliśmy dokument. Film można obejrzeć w tym miejscu.

Dla nas wszystkich była to próba sił. Nauka, by wytrwale dążyć do celu, w który głęboko wierzymy. Mając na swoim koncie już kilka projektów fabularnych i dokumentalnych, ponownie stwierdzam, że filmu nie można zrobić ot tak po prostu. I wcale nie chodzi o fundusze, sprzęt, ekipę czy inne tego typu rzeczy. Problemem jest często brak sił, brak wewnętrznej motywacji twórców, którzy utracili wiarę w sens tego, co robią. Czas od nakręcenia materiału do jego zmontowania i premiery jest czasem próby. Czy opowieść jest warta tego, by inwestować w nią to co najcenniejsze – swój własny czas?

Pełna wersja filmu “Artur Guma”

Obiecałam sobie kiedyś, że każdy projekt filmowy za jaki się wezmę, każdy, który wymaga zaangażowania innych osób, zostanie ukończony, choćby nie wiem co. W bardzo trudnych i stresujących warunkach dwukrotnie wzięliśmy udział z niesamowitymi ludźmi w festiwalu 48 Hours Film Project, w którym w ciągu 48 godzin kręci się film od zera. Za każdym razem udało nam się wypuścić gotowy materiał, a raz nawet zdobyć nagrodę. Niedługo po festiwalu Damian, który również brał w nim udział w naszej ekipie, opowiedział mi historię Artura, która od razu chwyciła mnie za serce. Było już nas dwoje – zmotywowanych, gotowych do poświęceń freaków, którzy chcą zrobią coś, bo uważają, że trzeba.

Szybko nasza determinacja miała zostać poddana próbie.

Jakie były kulisy powstawania dokumenty „Artur Guma”? O czym rozmawiałam z bohaterem w wywiadzie przeprowadzonym w czasie produkcji filmu? Cała rozmowa zostanie opublikowana za tydzień, natomiast już dziś czule o niej opowiem. Ale po kolei…

Damian dzwoniący z Grecji. Foto: Damian Bartoszek

Odbieram telefon. Damian, operator, dzwoni do mnie z greckiej wyspy Karpathos. Główny bohater nie przyjechał i nie wiemy, co się stało! To był moment, kiedy los dał nam znać, że jak chcemy się dokopać do prawdy, to nie będzie łatwo.

Nie daliśmy jednak za wygraną. Damian ściągnął bohatera na miejsce. Dlaczego nie przyjechał? Cały czas pozostaje dla nas w pewnym sensie tajemnicą, choć zadałam to pytanie Arturowie podczas naszej rozmowy. Sami ocenicie, czy na nie odpowiedział…

Po powrocie Damiana i Artura z Grecji pojechaliśmy do Zakopanego. Przeszliśmy z Gumą tą samą trasę, którą szedł tego felernego dnia, kiedy zdarzył mu się wypadek. Powoli, krok za krokiem wspomnienia wracały. Cały czas rozmawialiśmy, a ja z niepokojem obserwowałam jego samopoczucie, czy się rozklei, czy powie, żebyśmy zawrócili?

Tutaj posłuchasz podcastu na YouTube

Działo się jednak coś odwrotnego. W miarę zbliżania się do skały, gdzie, jak mówi się rozsypał, Artur odkrywał coraz głębsze karty ze swojego życia. Przywoływał zdarzenia, które miały miejsce po wypadku, przypominał sobie, jak wygrzebywał się spod tych emocjonalnych głazów.

W jego opowieści nie było pretensji do losu, nie było rozpaczy, lecz pełna akceptacja z nutą optymizmu tego, co się stało.

Artur Guma na tle Świnicy. Foto: Damian Bartoszek

Doszliśmy wreszcie na miejsce pod Świnicę. Naga, wysoka skała wyrosła przed nami, za nami przepaść. W oddali skaczą kozice, a na niebie lata helikopter. Dokładnie tak jak wtedy. Artur miał ze sobą sprzęt, więc się wpiął i zaczął się wspinać. W tym czasie stało się coś niezwykłego.

Uświadomił sobie, że stoi pod tą skałą i nie czuje, żeby go ona przytłaczała. Przeciwnie – odbija się od niej i czerpie jak ze źródła prawdziwej mocy.

To był właśnie ten moment, dla którego mieliśmy tam wejść, by Artur mógł się przekonać, że jego głęboka podróż, której osią był wypadek i jego konsekwencje, dobiegła końca. Artur teraz jest już na szczycie góry, w innym życiu, które pisze dla niego nowe historie. Dotknięcie tego, jak się jest silnym i że jest się czymś więcej, niż można wymyślić, bo pokonało się tak wielką górę, była jak doświadczenie prawdziwego oczyszczenia. Jeśli ktoś pyta, po co to robicie? To właśnie po to.

Tort urodzinowy przygotowany przez przyjaciół Artura. Foto: Damian Bartoszek

Artur jest człowiekiem zrośniętym z górami, które kocha,, bo są dla niego miejscem o mocy terapeutycznej, miejscem spotkania z Bogiem. Zobaczenie tego, jakim szacunkiem obdarza skały, z jaką czułością je dotyka było doświadczeniem niezapomnianym.

Guma ma serce na dłoni, otaczają go wspaniali ludzi, których kocha i którzy pomogli mu pokonać drogę na szczyt po wypadku. Jego nowym celem w życiu stała się ekiperka, czyli zabezpieczanie tras dla innych wspinaczy, po to by, jak mówi: “nikomu w górach nie zdarzyła się już taka tragedia”. Wspinacze mówią, że po trasach Gumy nie boją się wspinać. Artur wytycza również nowe szlaki, pracuje nad książką, o czym opowiada w naszej rozmowie. Jednak ekiperowanie to nie praca, a raczej, jak twierdzi, wolontariat. Jednocześnie to jedyne zajęcie, która nadaje jego życiu sens.

Każdy z nas może mu pomóc, przekazując dowolną kwotę na jego profil w Patronite.pl lub przeznaczając dla niego swój 1 % podatku. Można również przekazać darowiznę przez Fundację Kukuczki. Wszystkie linki znajdują się poniżej.

Zapraszam do wysłuchania całej rozmowy z Arturem Gumą już za tydzień. Zachęcam do zapisania się do mojego newslettera, by nie przegapić materiału.

Foto: Damian Bartoszek

Pomoc dla Artura

1% podatku – KRS 0000084062 z dopiskiem ARTUR PIERZCHNIAK

Patronite.pl

Pomagam.pl

Fundacja Kukuczki – wybieramy opcję POMOC ARTUROWI PIERZCHNIAKOWI

Przelew z zagranicy – W tytule przelewu wpisujemy POMOC ARTUROWI PIERZCHNIAKOWI Bank Millennium SA ul. Stanisława Żaryna 2A 02-593 Warszawa BIC/SWIFT CODE : BIGBPLPWXXX IBAN: PL 04 1160 2202 0000 0000 5515 5611

Może Ci się spodobać

1 komentarz

  • Reply Ubezpieczenia turystyczne 19 lutego, 2021 at 6:09 pm

    Wspinaczka górska niesie ze sobą ogrom adrenaliny. Uwielbiam wspinać się po górach, jest to warte dla przepięknych widoków. Należy jednak robić to bardzo rozważnie.

  • Leave a Reply